29.12.1975

wracam
każdy zakręt przybliża mnie
do miasteczka gdzie
bańki pełne mleka
stoją na ulicach
pamiętać
skrzyp górniczej klatki
muzykę organów i dzwonów
pierwszy napisany wiersz
drewnianą chałupę
wiedzieć co
siwe włosy ojca
dojrzewające żyto
starorzecze wisły
sarna pochylona nad źródłem
później wspominać
zatłoczone autobusy
ostatni bochen chleba
upieczony przez babcię
smak kwaśnego mleka
nie zapomnieć
chrzęstu koszonej trawy
upalnych żniw
ściętej gruszy
szorstkości kuchennego stołu

więc wracam
do miejsc bliskich
wciąż wracam