21.03.2013

Z każdym naszym oddechem
zima topnieje, Kochana.
Z każdym Twym pocałunkiem,
choć śniegu wciąż po kolana.
 
Wiatr, wielki przyjaciel wiosny,
zaplątał się w Twoje włosy.
Prądnik otrząsa się z lodu,
beztrosko swingują kosy.
 
Czy to Panią spotkałem
na żółtym, słonecznym szlaku?
To byłam ja, mój Miły,
wśród ciepłych buków orszaku.
 
Głodna wędrowca pieszczoty,
warg spierzchniętych chciwa.
Spragniona smaków miłości,
co zimą tak nieszczęśliwa.
 
Potknąłeś się. I te oczy…
Dojrzałam jak Ci jaśnieją
pierwszym wiosennym uśmiechem,
pierwszą wiosenną nadzieją.