28.06.2015

Napisałem po spotkaniu naszej klasy mat-fiz w 40-lecie matury w LO im. Konarskiego w Oświęcimiu.
Anka - nasza wychowawczyni i matematyczka w jednym. To były zielone czasy. Często robiliśmy klasowe wyprawy w Beskidy i nie tylko.

przybyło nam lat
i farbowanych włosów
zielone czasy
wspominamy częściej
słoneczne dziewczyny
zwariowanych chłopców
zielone miłości
nie ranią boleśnie

anka objaśnia
ciąg fibonacciego
ten wciąż nieskończony
i my nie skończeni
nie chcemy do celu
dojść indukcji drogą
bo pachną kasztany
w głowach się zieleni

na turbaczu patrzeć
w niebo o północy
dla nas bułka z masłem
grać w zielone chcemy
więc niech świat będzie
zielonym do góry
gdy ostatnim szlakiem
ze szczytów zejdziemy