1.12.1992

Jeden z kilku wierszy o mojej Babci. Wiele jej zawdzięczam.

parasol
wyrywa mi się z ręki
pewnie chce
odlecieć do ciepłych krajów

stado potarganych gawronów
chroni pod drzewem
przemoczone futra

jestem tak daleko
od wzgórza gdzie jesteś
nie zdążę dzisiaj
na twój grób
nie spadnie
kropla wosku z mojej świeczki
lecz leż spokojnie
najważniejsze
by dobrze wypoczęły
twoje chore nogi