14.07.1985

Jeden z kilku wierszy o mojej Babci. Wiele jej zawdzięczam.

i cóż że z okna autobusu
do bólu wytężam oczy
przecież babka nie zapyta
czy duża woda na wiśle

i cóż że z potu ocierając czoło
uważnie liczę snopy pszenicy
przecież babka nie zapyta
ile postawiliśmy babek

pójdę na cmentarz
rzucę grudkę ziemi
babciu
wisła wylała
a pszenicę
powalił grad