Niech żyje Zjazd

Napisałem ją na pierwszy zjazd naszego studenckiego rocznika. Na wzór i melodię "Niech żyle bal" Osieckiej.


Upłynęło tyle już czasu i miejsc,
przyjaciele, spotkania czas.
Bo życie, kochani, trwa tyle, co taniec,
nie zaproszą nas drugi raz.

Człopa, ziemniaki i Gramatyka
ze wspomnień wynurza się fal,
Babilon, Ósemka i Cięciwa
to było życie, to był bal!

Nasze najmilsze, a wszystkie przemiłe
dziewczyny ze studenckich lat.
Nasi kochani, a wszyscy wspaniali
chłopcy - wtedy i wciąż bez wad.

Zjazd to najszczerszy, na jaki was proszą,
nieważne czyś ze wsi, czyś z miast,
zanim więc z głowy ostatni włos spadnie
na zjazd, ruszaj na zjazd!

Niech żyje zjazd,
bo ten zjazd ponad wszystkie jest zjazdy,
niech żyje zjazd,
niechaj serca zapłoną jak gwiazdy.
Orkiestra grać!
Chcemy tańczyć, drzwi będą otwarte,
dzień wart jest dnia,
bo to życie zachodu jest warte!

Szalejcie głowy, szalejcie aorty,
wódko, ty w gardłach się pal,
ludzi nieszczerych mijajcie jak porty
i jazda, jazda na bal.

Stoły do tańca a i do grzańca,
zależy, czyś tu, czy gdzieś tam,
tańcz, póki żyjesz i śmiej się do rana,
i pij, pij zdrowie dam...

Niech żyje zjazd,
bo ten zjazd ponad wszystkie jest zjazdy,
niech żyje zjazd,
niechaj serca zapłoną jak gwiazdy.
Orkiestra grać!
Chcemy tańczyć, drzwi będą otwarte,
dzień wart jest dnia,
bo to życie zachodu jest warte!

Bolechowice, wrzesień 2012