Na Andrzeja

Podczas wrześniowego zjazdu w 2014 roku obchodziliśmy 60. urodziny Andrzeja Bednarza. To legenda Wydziału, hmm, powiedzmy pierwszych roczników (bo trochę studiował), a przy tym świetny człowiek i kompan do tańca i różańca. A poniżej to, co napisałem do ofiarowanego mu albumu.


Emerytura pod palmami - marzenie Andrzeja

Nie martw się Przyjacielu
o emerycką przygodę!
Rży na lotnisku Dreamliner,
polecisz za wielką wodę.

Nie masz jak na Florydzie!
Hej! Na Florydzie byczo!
Chociaż w portfelu pustki,
co tam - chęci się liczą.

Palmy, laski i słońce
dla emeryta grunt to.
Lecz zabierz nas ze sobą,
by Ci nie było smutno.


Andrzejowa droga

Hej, chrząszcz brzmi rzekomo w życie,
hej, wiater pod borem hasa.
Hej, nie masz to jak życie
młodego juhasa.

Młodego juhasa
spode Jordanowa,
tak ci się rozhasał,
dotarł do Krakowa.

Piętnaście lat nauki
W OZP brał miło,
że aż mądrej głowie
łyso się zrobiło.

W Wodzisławiu Śląskim
mioł efektów wiela.
Joasię haw trefił,
rychtig gryfno frela.

Wódkę on ci pije,
dziewczyny obraca.
Hej, barana wydoi,
hej, to ci z niego baca!


Fraszka o kotach Andrzeja

Nie zejdzie z drogi cnoty,
kto wychował dwa koty.


Andrzej i Szwecja

Andrzej zawsze Szwecję lubił,
Kraków też pokochał.
Nie dziw, że na Józefa
czule Szwedki obejmował.


Na nartach w Alpach

Z górki na pazurki,
co tam, niech się dzieje.
Niestraszne mi muldy,
gdy są przyjaciele.


Limeryk o zapalonym rowerzyście

Raz Andrzej, jadąc na rowerze,
wpadł w oko ponętnej megierze.
Ale że pędu nie miał,
a żona krótko go trzyma,
na niczym nie stanęło, w co wierzę.


Przyśpiewka o Andrzeju - żeglarzu i bacy

Na mieliźnie, tam pod mostem,
bosman majtka trącił wiosłem.
Czy go zabił, czy nie zabił,
w każdym razie go osłabił,
w każdym razie go osłabił.

Pod żaglami, w pełnym słońcu,
komar bacy siadł na końcu.
Czy go zabił, czy nie zabił,
ale go osłabił, ale go osłabił,
ale go osłabił, ale go osłabił.

Na pokładzie, w łódki kącie,
piorun trafił majtka w prącie.
Czy go trafił, czy nie trafił,
ale chłop już nie potrafi,
ale chłop już nie potrafi.

Siedli my se u kubryka,
Która wlizie, będziem trykać.
Andrzej z Aśką tak wywijał,
aż ją złapał za specyjał,
aż ją złapał za specyjał.

Zaś w kambuzie, wprost na cieście,
Chłop się wyżył na niewieście.
Czy się wyżył, czy nie wyżył,
Fakt jest, że ją roznegliżył,
Fakt jest, że ją roznegliżył.

Na wierzchołku Wielkiej Raczy,
Baca się oświadczył bacy.
Czy go zraczył, czy nie zraczył,
w każdym razie przeinaczył,
w każdym razie przeinaczył.


Andrzej i Syrena

Na plaży, pod lasem,
nagie dziewczę leży czasem.
Zaprosić na pokład
taką by się chciało.
Żebyż jeszcze ciało,
myśli posłuchało.


Cztery teksty na Andrzeja (a'la Gałczyński)

Słonko mnie nie piece,
dyscu sie nie boję.
Hej, na Andrzejka czekam,
pod jaworem stoję.


Świecisz dla mnie jak gwiazd roje,
Alicjo, cudo Ty moje.
Cóż mi forsa, cóż mi stroje,
ja o Ciebie tylko stoję.


Hejże, wznieśmy okrzyk dziki,
nie pomoże w uszach wata:
wiwat Andrzej nad Andrzeje,
najfajniejszy Andrzej świata!


Ach, śliczne są kobiet stópki,
śliczne ich piersi i łona.
Lecz zapału Andrzeja do
nauki nic nie pokona.

Bolechowice, wrzesień 2014